dowcipy
Eskimos kupił sobie samochód. Odwiedza go sąsiad i razem oglądają nowy nabytek:
- Ładny – podziwia sąsiad gładząc po lakierze. Jakie ma ładne oczy – mówi oglądając reflektory.
Doszedł do rury wydechowej i z uznaniem kiwa głową:
- Samiec…
Do sklepu w USA wchodzi Polak i pokazuje:
- Poproszę:
żółtą – pokazał palcami skośne oczy…
skorzaną – naciągnął skórę na policzkach…
torbę – chwycił się ręką za krocze…
robiła baba na drutach, tramwaj przejechał i baba spadła.
Sklep w USA, wchodzi polak:
pokazujac odbijanie pilki koszykowej
- ja, need, potrzebowac, pilka, ball, pilka
- ok, you need ball, I understand…
- tak, ball, pilka …. ok, a teraz skup sie…
pokazujac efekt ciecia pilka, mowi
- do meeeetaaaluuuu
- Tato, wiesz jak my się dziś ekstra bawili – na prima aprilis wrzuciliśmy nauczycielowi do biurka taką małą petardę. Ale było śmiechu jak to wybuchło…
- Nooo, to jutro jak pójdziesz do szkoły – to ci tak wesoło nie będzie…
- Do jakiej szkoły?
W starej wieży na pustkowiu siedzą sobie nocą trzy wampiry i grają w karty.
Grają grają, noc mija i zrobili się głodni.
Jeden mówi:
- Grajcie we dwóch, ja idę coś wrzucić na ruszt.
Długo nie trwało i wrócił. Usta umazane krwią…
- Znacie tę wioskę na południe stąd?
- Mhm
- No to już jej nie ma. Wyssałem ich co do jednego…
Drugi wampir wstaje:
- Dobra, teraz wy grajcie a ja napełnię żołądek.
Długo nie trwało i wrócił. Usta umazane krwią…
- Znacie to miasteczko na zachód stąd?
- No…
- Nikt już tam nie mieszka, he,he…, be-ek!
Trzeci wampir wychodzi, rzucając w drzwiach:
- Teraz ja, niedługo wracam.
Wraca jeszcze szybciej niż tamci. Ociężale wchodzi do komnaty.
Twarz cała we krwi.
- A ty gdzie byłeś?
- Nigdzie. Wyjebałem się na schodach.
Dzień Dobry, tu Święty Mikołaj.
Mam do Ciebie małe pytanie.
Czy w tym roku byłeś grzeczny?
Nie kradłeś? Nie kombinowałeś? Nie oszukałeś urzędu podatkowego?….
Nie!
To się wreszcie naucz, bo ja ci wiecznie prezentów robić nie będę!
Czym się różni fotel od jeża?
- Nie wiem…
- To usiądź na jeża, poznasz różnicę!
Zamek, jak zamek – jak w każdym – miał świetne warunki do leżakowania wina. W beczkach! Pełnych! Takie to warunki w tym zamku były;) Ale akurat jedna była otwarta, co wyczaiła pewna mała myszka. I zaczęła biegać po obrzeżu, traktując go częściowo jako tor wyścigowy, a częściowo jako równoważnię. I biega sobie tak w kółko, biega – a to jej się łapka ześlizgnie, a to pyszczek zamoczy. Biega i śmieje się… hihiihh… hahahaa – taką jej radość to sprawia:)
A im dłużej biega, tym weselsza się robi… hihiihiii… słychać częściej.
Nagle… Buch! Wpadła myszka do wina!
- Ratunku!! Ratunku!! – przerażona woła – Ratunku!!
Kot, jako, że jest wyczulony na głos myszki, usłyszał jej głos. Podchodzi do beczki i cóż widzi – myszka tłuściutka, czyściutka i do tego w winie! Czyż może być lepszy przysmak dla kota? Aż sobie wąsa podkręcił – zadowolniony wielce.
Myszka, jak zobaczyła kota:
- Ratunku!! Kocie ratuj mnie! Już nie mam siły! Ratuuuj!! – rozpaczliwie woła
- Hmmm… – Kot na to.
- Kocie ratuj!! Nie widzisz?! – rozpacz w głosie myszki sięga zenitu.
- Hmmm… A za co? – drażni się kot, znowu podkręcając wąsa.
- Za wszystko, kocie, za wszystko! Zrobię wszystko co chcesz!! Ratunku!!
- Taaak…? – podchwytuje kot – nawet gdybym miał cię zjeść?! – myśli tylko o jednym.
- Ależ kocie, nawet dwa razy mnie zjedz!! Tylko wyciągaj, wyciągaj!!
Kot, pewny swego – myszka przecież już sił nie ma – wyciągnął łapkę, zamknął (czując już posiłek) z rozkoszy swe oczy i czeka…
A myszka hyc na łapkę, z łapki na beczkę, z beczki hyc do dziurki. Wystawiła łepek i hihihihiiihiii… się śmieje.
Kot zdziwiony rozwojem wypadków: – Ależ myszko, przecież miałem cię zjeść – zdegustowany głośno jej przypomina zawarty układ.
- Hihihiihhahaha… ależ kotku… hihihhahaaa… wierzysz pijanej kobiecie?!
Wrócił facio z dość długiej wyprawy.
A początku cieszył się powrotem, a potem markotniał. Chodził bez celu i robił się nijaki.
Żona widząc spadek jego samopoczucia, pyta go z troską:
- Czemu taki smutny chodzisz?
- Wiesz przecież, że goryl mnie zgwałcił – on rzecze.
- Ależ to już było tak dawno – dziwi się żona.
- No właśnie! A on ani nie napisze, ani nie zadzwoni!
static0.blip.pl/user_generated/update_pictures/251182.jpg
www.przekroj.pl/work/privateimages/formats/D/4536.jpg
“…Zawartość świątecznego koszyczka jest różna w różnych rejonach
świata. Na przykład kanibale z Nowej Gwinei…”
Na polskich drogach najszybsze są polonezy w biało niebieskie pasy.
Byłem dzisiaj z żoną w ZOO. – No i? – Nie przyjęli…
Wegetarianie jedzą jedzenie mojemu jedzeniu.
Tato, czy służyłeś w PiS? – Synku, ja tylko wykonywałem rozkazy.
W każdej religii podstawowym grzechem jest samodzielne myślenie.
Chińskie przysłowie: gdy nie masz co mówić powiedz chińskie przysłowie.
Łysina – plac budowy pod rogi…
Chciałem żony gotującej jak moja matka, a mam pijącą jak mój ojciec.
Prezes jak zwykle miał rację. PO wygrało wybory i mamy 13 grudnia…
Życie polega na eliminowaniu żółtych karteczek.
Jakie są trzy ulubione słowa rekina? 1) Człowiek 2) za 3) burtą.
Nie cierpię, gdy kot się na mnie gapi, jak oglądam pornosy.
Cud botaniki: borowiki chroniące kartofla.
Nic tak nie rozgrzewa duszy jak dobrze schłodzone piwo!
Fobofobia to taki lęk, że strach się bać.
W Londynie złamało się łóżko piętrowe. 17 Polaków odniosło obrażenia.
Jaka jest ulubiona kolęda wszystkich rodziców? – Cicha noc.
Jeśli wierzyć statystyce – statystyce wierzyć nie należy.
Czym się bawi kot psychiatry? – Kłębkiem nerwów.
If he hadn’t had it, we would have had to have had it had.
Efekt Axe działa! Psiknąłem pannie w twarz i się na mnie rzuciła.
Jeśli Boga nie ma, to chwała Bogu, ale jeśli jest, to broń cię Boże.
Dysk C: wygląda na bardziej zadowolony od dysku D:
Ile dajesz księdzu po kolędzie? – 20 sekund. Potem spuszczam psa.
Stirlitz zamy�li� si�.
Spodoba�o mu si�. Zamy�li� si� wi�c raz jeszcze…
Zima. Legowisko niedźwiedzi. Mały niedźwiadek budzi starego siwego misia:
- Dziadku! Dziadku, opowiedz mi bajkę!
- Śpij… – mruczy dziadek – …nie czas na bajki…
- Ale dziadku! No to pokaż teatrzyk! Ja chcę teatrzyk! – krzyczy mały.
- No dooobrze… – sapie dziadek gramoląc się pod łóżko i wyciągając stamtąd dwie ludzkie czaszki. Wkłada w nie łapy i wyciągajc je przed siebie mówi:
- Docencie Nowak, co tak hałasuje w zaroślach?
- To na pewno świstaki, panie profesorze…
Powered by Yahoo! Answers